Zasada jest prosta – silnik, który przetwarza energię sprężonego powietrza w ruch.
 
Koncepcją zaczynają się interesować producenci samochodów – w zeszłym roku hinduski koncern Tata Motors porozumiał się z francuską firmą MDI celem rozpoczęcia produkcji samochodu na powietrze.
 
Rynek pojazdów pneumatycznych ciągle znajduje się w fazie przed kiełkowaniem. Czy ziarno kiedykolwiek wzejdzie  – zależy od wielu czynników.
 
Otwartą pozostaje kwestia, czy ograniczenia jakim podlega silnik pneumatyczny nie spowodują, że w zakresie transportu pozostanie on koncepcją marginalną.
 
Być może presja naftowej drożyzny jeszcze nie wystarcza na silniejszą reorientację w tym zakresie. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby stało się tak w nieodległej przyszłości.
 
Póki co – dostrzec już można wiele innych, dostosowawczych zmian na rynku sprowokowanych szokiem naftowym. Wydaje się, że transport nie uniknie fundamentalnej reorientacji; spierać się można o czas, kiedy to nastąpi.
 
Jedynym poważnym hamulcem w tym względzie jest państwo. O ile rynek poradzi sobie z państwowymi działaniami niszczącymi swobodny rozkład cen – być może uda się ominąć surowcowy kolaps.


Leave a Comment