W Pillsbury spośród 24 osób uprawnionych do głosowania do urny wyborczej  nie chciało się iść nikomu.

Mieszkańcy zajęci byli swoimi obowiązkami, pracą, sianokosami i innymi zajęciami pożyteczniejszymi od kreślenia krzyżyków.

Warto zauważyć, że do Pillsbury na skutek zerowej frekwencji wyborczej nie zawitał krwawy chaos, władzy nie przejęły korporacje, ludzie nie zaczęli się mordować a kury nie przestały się nieść.


Leave a Comment